Renly Baratheon

Prawo utrzymuje w ryzach siedem królestw, ale nie mylmy skutku z przyczyną: władza stanowi prawo, a nie na odwrót. Robert został królem nie dlatego, że miał większe prawa do tronu, tylko dzięki zwycięskiej wojnie. Zarówno lordowie i prosty lud są przywiązani do tradycyjnych praw: obrzydzały ich kazirodcze związki między Targaryenami, odmowa prawa do próby walki czy wszczynanie wojny przeciwko rodzinie. Jednak to my stanowimy prawo i tak długo jak coś służy królestwu będzie dobre.

Dyplomacja to nic innego jak przemawianie do innych, że prawo i słuszność jest po naszej stronie. Nie ma znaczenia czy to prawda. Robert nie jest dobrym dyplomatą, ale nadrabia to swoją reputacją kiedyś zwycięskiego wodza, dzisiaj biesiadnika u którego możnych zawsze czeka sowity posiłek i ekscytujące turnieje rycerskie. Moja praca na dworze to przede wszystkim ciągłe przekonywanie królewskich wasali do lojalności i trzymanie tego wszystkiego w ryzach.

W konfliktowych sytuacjach może dojść do kryzysu lojalności i człowiek, któremu ufaliśmy, może zdradzić i przejść na stronę wroga, którego wpływy są silniejsze. Ironicznym jest, że możni Westeros mówiący najwięcej o swoim honorze, bardzo szybko zaprzyjaźniają się z kimś kto obdarowuje ich złotemtytułami.

Utalentowani dyplomaci budują wpływy lordów i królów. Kropla drąży skałę, dlatego warto posyłać emisariuszy na kluczowe dwory i budować swoją dyplomatyczną pozycję. Dyplomata czasem może wynegocjować porozumienie, poddanie zamku, przekonanie lorda do mariażu — jednak warto pamiętać, że wielcy lordowie z ambicjami nie dadzą się łatwo zmanipulować. Wtedy kończy się dyplomacja a zaczyna się wojna lub spiski.

Renly Baratheon
Starszy nad Prawem